slajd22

Msze święte

Niedziele i święta: 700 900 1100 1600
Soboty (Msza z Niedzieli): 1700
Dni powszednie: 700 1700

W wakacje rano tylko o 700  z wyjątkiem I czwartków, piątków i sobót miesiąca oraz ważniejszych świąt i uroczystości.

630 Przed poranną Mszą św. - Codzienny różaniec
630 Niedziela - Godziniki ku czci Niepokalanego Poczęcia NMP
1520 Nieszpory Niedzielne

Msza św. dla dzieci w niedziele: 1100

Msza św. szkolna dla dzieci w czwartki: 1700

Msza św. dla młodziezy: w I piątki: godz: 1830 /Z wyjątkiem wakacji i ferii/

Kancelaria parafialna jest czynna:

Poniedziałki  od 800 do 900 od 1700 do 1800

Środy    od 1700 do 1800

Piątki   od 800 do 900

w maju i październiku kancelaria czynna w godzinach popołudniowych od 1600 do 1700 ze względu na nabożeństwa majowe i różańcowe

 

Spowiedź święta

Codziennie 30 min. przed każdą Mszą św
w I piątek miesiąca o godz: 16:00

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Piątek: 1630 - 1700 z Koronką do Miłosierdzia Bożego
Sobota: 1630 - 1700
w I czwartki miesiąca: 600 - 700 i 1830 - 1915
w I piątki miesiąca: 1600 - 1700

w III środy m-ca IX - V: 1800 - 1945 - Katecheza Biblijna z Kręgiem Biblijnym i modlitwą uwielbienia.

Prowadzący Ks. dr Tomasz Kusz

"Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu-pamiętaj jaki spokój
może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się
siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś
spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i
ignoranci oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z
innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą
lepsi i gorsi od ciebie. Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i
planami. Wykonuj z sercem swoją pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest
ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.Zachowaj ostrożność w
swych przedsięwzięciach-świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci
to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych
ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.Bądź sobą a zwłaszcza
nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w
obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak
trawa.Przyjmuj pogodnie to co lata niosą bez goryczy, wyrzekając się
przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu
mogła być tarczą dla ciebie. lecz nie dręcz się tworami wyobraźni.
Wiele obaw rodzi się ze znużeni i samotności. Obok zdrowej dyscypliny
bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż
gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy
nie, nie wątp że wszechświat jest taki jaki być powinien. Tak więc
bądź w pokoju z Bogiem cokolwiek myślisz o jego istnieniu i czymkolwiek
się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym,
zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem,
znojem i rozwianymi marzeniami ciągle ten świat jest piękny. Bądź
uważny, staraj się być szczęśliwy."
 
Poemat napisany przez Maksa Ehrmann.
Powszechnie znana plotka głosi, że tekst ten został znaleziony w kościele
pod wezwaniem św. Pawła w Baltimore w 1692 roku.
"Wszyscy wiemy, że żywot chmury jest bardzo urozmaicony, ale nadzwyczaj krótki" - napisał Bruno Ferrero.

Oto kolejna historia:
Podczas burzy na środku Morza Śródziemnego narodziła się chmura. Nie miała jednak czasu tam dojrzeć, gdyż wiatr zaczął spychać wszystkie chmury w kierunku Afryki.
Gdy dotarły nad kontynent, zmienił się klimat. Na niebie zajaśniało gorące słońce, a poniżej rozciągały się złote piaski Sahary. Wiatr chciał je przenieść na południe, w kierunku dżungli, gdyż nad pustynią prawie nigdy nie pada deszcz.
Młoda chmura, wzorem młodych ludzi, postanowiła poznać świat i odłączyła się od rodziców i starszych przyjaciół.
- Co ty robisz? - zaprotestował wiatr. - Pustynia jest wszędzie taka sama! Wracaj do szeregu, wszyscy zmierzamy do Afryki, gdzie są góry i przepiękne drzewa.
Jednak młoda chmura nie posłuchała go, gdyż z natury była niepokorna. Powoli schodziła ku ziemi, aż osiadła na lekkim, przyjaznym wietrze unoszącym się nad złotymi piaskami. Długo spacerowała, aż zauważyła uśmiechającą się do niej wydmę.
Spostrzegła, że wydma także była młoda, niedawno usypana przez wiatr. W jednej chwili zakochała się w jej złotych włosach.
- Witaj - powiedziała. - Jak ci się wiedzie tam w dole?
- Żyję wśród innych wydm, słońca, wiatru i karawan, które tędy przechodzą. Czasem jest straszliwie gorąco, ale da się wytrzymać. A jak ci się żyje tam w górze?
- Tutaj też jest słońce i wiatr, ale za to mogę przechadzać się po niebie i poznawać świat.
- Moje życie jest krótkie - poskarżyła się wydma. - Gdy wiatr wróci z dżungli, zniknę.
- Bardzo cię to martwi?
- Wydaje mi się, że nikomu nie jestem potrzebna.
- Ja czuję to samo, bo gdy zawieje nowy wiatr, polecę na południe i zamienię się w deszcz. Taki mój los.
Wydma zawahała się, po czym spytała:
- Czy wiesz, że tu na pustyni deszcz nazywamy Rajem?
- Nie przypuszczałam, że mogę zmienić się w coś tak wspaniałego - odparła z dumą chmura.
- Słyszałam, jak stare wydmy opowiadają różne historie. Mówią, że po deszczu obrastają nas zioła i kwiaty. Mnie to nigdy nie spotka, deszcz rzadko pada na pustyni.
Tym razem zawahała się chmura, lecz po chwili uśmiechnęła się szeroko:
- Jeśli chcesz, mogę okryć cię deszczem. Kocham cię i chcę z tobą zostać na zawsze.
- Kiedy zobaczyłam cię na niebie, też się w tobie zakochałam - odparła wydma. - Ale jeśli zmienisz swoją piękną białą czuprynę w deszcz, umrzesz.
- Miłość nigdy nie umiera - powiedziała chmura. - Ona się zmienia, a ja chcę pokazać ci Raj.
I chmura zaczęła pieścić wydmę małymi kroplami. Długo były razem, aż pojawiła się tęcza.

Następnego dnia wydmę obsypały drobne kwiaty. Sunące w stronę Afryki młode chmury myślały, że tu zaczyna się dżungla, której od dawna wypatrywały, więc zostawiły parę kropel. Po dwudziestu latach wydma zmieniła się w oazę, użyczającą podróżnym cienia pod drzewem.
A wszystko dlatego, że któregoś dnia pewna chmura nie zawahała się poświęcić życia z miłości.

...Przechodź spokojnie przez zgiełk i pośpiech.
Pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.
O ile to możliwe bez wyrzekania się siebie,
bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swoją prawdę spokojnie i jasno.
Wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych,
oni też mają swoją opowieść.
Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.
Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały.
Zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.
Niech twoje osiągnięcia zarówno jak i plany będą dla ciebie źródłem radości.
Wykonuj z serca swą pracę jakakolwiek byłaby skromna,
ją jedynie naprawdę posiadasz w zmiennych kolejach losu.
Bądź ostrożny w interesach. Na świecie bowiem pełno oszustwa.
Niech ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty.
Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą.
Zwłaszcza nie udawaj uczucia.
Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań, jest ona wieczna jak trawa.
Przyjmuj spokojnie, co lata doradzają, z wdziękiem wyrzekając
się rzeczy młodości.
Rozwijaj siłę ducha, by mogła osłonić cię w nagłym nieszczęściu,
lecz nie dręcz się tworami wyobraźni.
Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny, bądź dla siebie łagodny.
Jesteś dzieckiem wszechświata - nie mniej niż drzewa i gwiazdy.
Masz prawo być tutaj.
I czy to jest dla ciebie jasne czy nie,
wszechświat jest bez wątpienia na właściwej drodze.
Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, kimkolwiek ci się on wydaje.
Czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia w zgiełkliwym pomieszczeniu życia,
zachowaj pokój ze swoją duszą. Przy całej swej ułudzie,
znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.
Bądź uważny. Dąż do szczęścia...bo szczęście to uśmiech drugiej osoby...
W małej wiosce żyła sobie kobieta.
Była to zła kobieta.
Przez całe swoje życie nikomu nie uczyniła nic dobrego.
Gdy przyszedł jej czas i umarła, trafiła do piekła.
Jej Anioł Stróż stał i patrzył.
Zastanawiał się, czy rzeczywiście nie spełniła w swoim życiu ani jednego dobrego czynu.
- A może jednak coś zrobiła, co zasługuje na uwagę, o czym mógłbym donieść dobremu Bogu?
I przypomniał sobie Anioł, że pewnego wiosennego dnia, dała ze swego ogrodu żebrakowi wątłą cebulkę.
- Jest to przecież dobry uczynek!
Z taką dobrą nowiną poleciał do Pana Boga.
- Weź więc tę cebulkę, podaj ją tej kobiecie i za nią wyciągnij ją z morza ognia. Jeśli się jednak cebulka przerwie, to musi ona tam pozostać. - Zadecydował Pan Bóg.
Poleciał Anioł do owej kobiety, podał jej cebulkę i ciągnie, najpierw bardzo ostrożnie i delikatnie, potem trochę pewniej, silniej.
Wszystko przebiegało bardzo pomyślnie. Kobieta wynurzała się już prawie z morza ognia, ale właśnie wtedy zauważyli to jej towarzysze niedoli.
Oni również chcieli wydostać się z tego miejsca.
Zaczęli się jej chwytać. Ona - czując nacisk, kopała tych, którzy garnęli się do niej, a wolną ręką odpychała ich od siebie.
Wołała przy tym:
- To przecież jest moja cebulka, a nie wasza! Anioł jest mój, a nie wasz!
Kiedy tak krzyczała, gwałtownie się poruszyła, a cebulka się przerwała.
Kobieta spadła z powrotem do morza ognia.
... Anioł zapłakał i odleciał.
Damian zawsze uważał się za najsłabsze ogniwo całej struktury jego znajomych. To własciwie oni pracowali na jego potęgę i autorytet, nie dostrzegał nigdy tego, jak wiele sam osiągnął. Zawsze się przekreślał, ni potrafił uwierzyć w siebie i był nękany przez wiele złych rzeczy. Widział więcej niż inni, widział anioły. Bał się ich, bo były to upadłe anioły, demony, wysłannicy z głębin piekła. Nigdy nie zobaczył czystego anioła.

Pewnego razu Damian będąc w górach usiadł sam na łące. Oglądał, podziwiał piękno szczytów górskich. Gdy tak adorował szczyty wokół siebie, usłyszał głos, wołający: "Bądź jak ta góra!"

Rozejrzał się dookoła, ale nic nie zobaczył. Mruknął tylko pod nosem "Nie rozumiem..."

Po chwili usłyszał jeszcze wyraźniej ten sam głos krzyczący: "Żaden człowiek nie ruszy tej góry choćby nawet bardzo chciał. A gdy zechce ją zburzyć, staną inni ludzie w jej obronie. Bądź jak ta góra, nie daj się tknąć!"

Damian wciąż nie wiedział o co chodzi. Szedł więc dalej wzdłuż szlaku. Idąc kopał kamyk po ścieżce, nagle ujrzał coś dziwnego.

Przeniósł się w jednej chwili do świata, rozdzielonego na dwie części. Stał po środku. Z lewej swojej strony zobaczył ciemność, która pochłaniała wszystko, jedynie jej własna armia potrafiła z niej wyjść. Wielki i potężny demon w czarnej zbroi, z zakrwawionym mieczem wyłonil się z ciemności i próbował uderzyć Damiana. Jednak z prawej Jego strony biła wielka światłość, która sprawiała wrażenie bardzo ciepłej. Mimo iż jej blask był potężny, nie oślepiał, a wręcz przeciwnie, Damian widział o wiele więcej niż mógłby się spodziewać.

Ze światłości wybiegł mały anioł z twarzą dziecka. Był naprawdę lichy w porównaniu z demonem ciemności. Uśmiechnął się do Damiana i powiedział: "Teraz powiedz, którą stronę wybierasz?". Damian spojrzał na demona ciemności i zorientował się, że jego miecz wcale nie jest skierowany w stronę Damiana, a w stronę światłości. Przestał się bać, zaczął się zastanawiać. "O co chodzi?" - myślał cały czas. Nagle ze światłości odezwał się ciepły głos mówiący: "toczę teraz walkę o Ciebie z ciemnością". Ceną jest Twoja dusza, Twoje życie. Jej los, wynik tej walki zależy teraz od Ciebie. Powiedz, po czyjej staniesz stronie? Nie możesz cały czas stać na środku!". Damian już wiedział o co chodzi. "Odrzucam całe zło, cały syf przeszłości, ciskam nim jak kamykiem w niezmąconą taflę wody, by poruszyć siebie i świat!"

Ta zmiana poruszyła Damiana, stanął po stronie jasności, która rozświetliła nagle ciemność. Teraz jednak światłość stała się zbyt jasna, oślepiając na chwilę Damiana. Po krótkiej chwili Damian otworzył oczy, spojrzał w prawo... Nie było już jasności, było jezioro, na którego tafli rozchodziły się kręgi falując i poruszając delikatnie powierchnią wody w jeziorku. Damian usiadł, podziwiał piękno szczytów gór wokół niego. Ta adorację przeszkodził mu wyraźny głos, krzyczący: "Bądź jak ta góra! Wybrałeś swoje miejsce, trwaj w nim!"

A fundamentem góry zawsze jest modlitwa i wiara. Im mocniejsze i głębsze, tym stabilniejsza góra. Ty też bądź jak góra.

Darowizny na cele kultu religijnego

nr konta:

81 8447 0005 0000 0534 2000 0001
Bank Spółdzielczy w Pawłowicach

Bóg zapłać za wszelką pomoc materialną!

Adres

Parafia Rzymskokatolicka
pw. św. Jana Chrzciciela

ul. Biskupa Pawłowskiego 7
43-250 Pawłowice
tel. (32) 472-19-11

Delegat Arch. Katowickiej ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży

Ks. Łukasz Płaszewski
Kuria Metropolitalna
ul. Jordana 39 (wejście od ul. Wita Stwosza 16, poziom -1)
40-043 Katowice
kom.: +48 519 318 959
e-mail: delegat.dm@katowicka.pl

Licznik odwiedzin

Dzisiaj 161

Wczoraj 232

W tym tygodniu 604

W tym miesiącu 4794

Od 8 października 2012 697420

Currently are 9 guests and no members online

Kubik-Rubik Joomla! Extensions